Fáilte Romhat

Spod farmy, z powrotem do Cahir, zabiera nas miejscowy farmer samochodem, który jest chyba także budą dla psa, gdyż wszystko w środku “wyścielone” jest psim futrem. Wskazuje na to również bukiet unoszącego się zapachu moczu pomieszanego z zatęchłą wonią sierści. Docieramy do miasteczka i za 3 euro wchodzimy do zamku. Czas mija nam pośród wież, krętych schodów, łuków, filarów i zimnych komnat. Dziś to tylko namiastka dawnej świetności tego miejsca, władzy królów i potęgi magii, ale i tak czuć tu ducha średniowiecznych dziejów.

Wychodząc na wylotówkę w stronę Clonmel oglądamy jeszcze ruiny starego kościoła. Nagrobki wokół ruin cale porośnięte są bluszczem, a trawa sięga do kolan. Z drogi zabiera nas młody Irlandczyk, którego akcent jest tak trudny, że nie jesteśmy w stanie się dogadać. Na pocieszenie stwierdza, ze szkocki jest jeszcze gorszy. Wyskakujemy na wlocie do Clonmel przy Tesco i stamtąd piechotą dochodzimy do stacji benzynowej. Tu, zagadując młodego mężczyznę, Magda załatwia nam transport do Kilkenny. Wiele po drodze nie rozmawiamy ale nasz kierowca uczy nas, jak powiedzieć Hello w gaelickim. Wypowiedzenie jednak “Fáilte Romhat” to spore wyzwanie.

Dojeżdżamy do Kilkenny i w informacji turystycznej dowiadujemy się, że 1,5 km od centrum jest pole namiotowe. Tam tez osiadamy. Od poznanego przed chwila starszego człowieka dowiaduję się , że tej nocy były 2 stopnie Celsjusza ale ta noc będzie cieplejsza, gdyż będą 4 stopnie.


3 Responses to “Fáilte Romhat”

  • m. Says:

    A ja jestem ciekawa, jak opisane byłoby to wszystko kobiecą ręką ;) wszak spostrzeżenia zapewne podobne, ciekawe jednak, jak bardzo różne.
    Ściskam Was mocno i kibicuję również. Czekam na babską relację, moja Daleka-Bliska :)
    m.

  • Bo Says:

    zapomnialam uprzedzic ze wiekszosc Irlandczykow w ogole nie dba o samochody, nawet sprzedajac je niewielu sie trudzi zeby odwiedzic myjnie

    a jak jest w srodku to juz wiecie sami

  • Emzetka Says:

    chyba czas rozpocząć naukę irlandzkiego w celu przygotowania się do odbioru ustnych opowieści, bo przecież jak tym przesiąkniecie to nic nie zrozumiem;] Pozdrawiam, śledzę losy i dopinguję!;]

Leave a Reply