Kilkenny

Langtons Pub, popijajac Guinnessa

Dzisiejszy dzień upływa nam na leniwym spacerowaniu po Kilkenny. Najbardziej podoba nam się Black Abbey – średniowieczne opactwo dominikanów i katedra św. Marii. Zaglądamy do małych sklepików, na pocztę, do księgarni, szukamy sklepu spożywczego, robimy zdjęcia. Kilkenny jest pełne wąskich, urokliwych uliczek. W mieście widać sporo dzieci uczących się w miejscowej szkole. Odróżniają się od tłumu swoimi mundurkami. Wieczorem idziemy do miejscowego pubu Langtons, gdzie gra dziś za darmo irlandzka kapela. Keltic Kats to czterech mężczyzn w średnim wieku. Gdy wchodzimy, stroją instrumenty. Zamawiamy Guinnessa i Cidera, siadamy, przeglądamy irlandzką gazetę i czekamy na występ. W końcu zaczynają. Chłopaki grają muzykę, która brzmieniem przypomina szanty połączone z muzyką country. Przyznaję jednak, że jeden z mężczyzn wyciska z banjo niesamowite dźwięki. Basista natomiast wygląda na nieco znudzonego i wykonuje swoje partie bardzo automatycznie i z pokerową miną. Na statywach pod mikrofony mają specjalne podstawki, do których idealnie pasują kufle z piwem. Dopijamy i wracamy do namiotu. Jutro jedziemy na południe.


Leave a Reply